
|  |
Łowca małych dziwów
"Nic mi się nie stało, właściwie to wszystko mnie nie dotyczy. Przeminęło obok mnie jak ciąg przypadkowych wydarzeń i nie zamierzam nic więcej o tym powiedzieć. Nabrałem wprawy w milczeniu.
Jesteśmy wszyscy w podróży do pewnego kraju, do którego z pewnościa dotrzemy. Nie śpieszy nam się, zatrzymujemy się po drodze wobec przypadkowych zdarzeń. Tylko szydercy, którzy wykrzywiaja się i stroja grymasy do nieba, wymyślają dla tych przypadków wielkie słowa, oni są bardziej wytrzymali niż my i nie możemy ich uniknąć. Tak, moi drodzy, jesteście bardzo wytrzymali i tak trudno was uniknać."
Knut Hamsun, "Na zarośniętych ścieżkach"
Dusza wydrapana w plastiku
Fotografika to jest również sztuka patrzenia, szkoła wrażliwości, inteligentne spostrzeganie otaczajacej nas rzeczywistości. Ja zdecydowanie większa wagę natury estetycznej przywiazuję do starych murów, zardzewiałych poręczy czy zdezelowanych mebli niż do sterylnie czystych wytworów myśli współczesnej architektury. Chociaż nasze miasta zapełniaja się szkłem i aluminium oraz sztucznymi tworzywami bez najmniejszych zadraśnięć na ich gładkiej powierzchni, to nie powinniśmy się wstydzić starych klatek schodowych, wybrzuszonego bruku, ceglanej ściany. Oto stoję i kontempluję stary tynk. Myślę o człowieku, który kiedyś pracował przy nim. Ludzka ręka z jej wszystkimi niedoskonałościami, podobnie się maja sprawy pod każda szerokościa geograficzna i o każdym czasie. Ta sama ręka, ten sam trud i niezręczność. Indywidualność gestu, jego niepowtarzalność i swoistość, nadaje charakter cegle, ścianie, zastygłym kroplom zaprawy. Próżno byłoby szukać duszy w konstrukcji nowoczesnego biura, w bankowym metalicznym krześle, w "fabrycznym" bochenku chleba z gigantycznego sklepu dla mas. Na obraz mojego miasta składaja się tryliony małych zadraśnięć, rys, odcisków, chropowatości i odprysków, które tylko pozornie sa niedostrzegalne, a w rzeczywistości bardzo silnie współtworza niezwykły charakter naszego otoczenia; miasta - indywiduum. Ja jestem tam i śnię. Ânię o ludziach i wiekach, o narodzinach i śmierci, o spokojnym dystansie, jaki zachowuje wobec nas to miasto, niewzruszenie trwajace. Wszystkie ludzkie ślady sa stapiane w kadzi alchemika.
Magdalena J. Chudzicka
|
|